Blog Kulinarny GdzieZjesc.info - Porozmawiajmy o jedzeniu - Gotowanie - Podróże kulinarne

Kuchnia polska na eksport, czyli wizyta w Restauracji Folk Gospoda Warszawa

Ocena:

Logo_Folk_Gospoda_2013Czy golonka, zupa grzybowa, albo tatar może być hitem?
Okazuje się, że restauracja Folk Gospoda ze swoją 10-letnią tradycją zdecydowała się na sprawdzenie, jakie mamy w Polsce hity kulinarne i potwierdziła, że wysokiej jakości polska kuchnia może smakować nie tylko nam, mieszkańcom – może też zachwycać gości spoza naszego kraju. Skąd takie przekonanie?

Późne popołudnie w poniedziałkowy wieczór, kiedy docieramy do restauracji Folk Gospoda, to czas, w którym widać, że lokal z każdą chwilą dość sprawnie się zapełnia. Decydujemy się na kolację w ogródku, by zaczerpnąć pierwszych oznak nadchodzącego lata. Zaglądamy w kartę. Widać, że dla właścicieli nazwa Folk Gospoda zobowiązuje, bo dań podszytych polskością jest ogrom, a ich aranżacja, a także dołączona sezonowa wkładka (tym razem aranżująca dania ze szparagami), obiecuje ucztę.

Na początek decydujemy się na klasyki kuchni polskiej – specjał lokalu, czyli smalec z gęsi, podobno przygotowywany według sekretnej receptury, podawany z wiejskim chlebem, kiszonym ogórkiem i krążkami białej cebuli oraz tatara wołowego po polsku – przygotowywanego z najlepszej polskiej polędwicy wołowej, serwowanego z wyborem tradycyjnych dodatków: sardynka, kiszony ogórek, cebula i żółtko. Ciekawe, że w lokalu chleb podawany do różnych dań okazuje się pieczywem ich samodzielnego wypieku (jest nawet specjalne stanowisko w restauracji, na którym pieczywo występuje w roli głównej). Na potwierdzenie tego zapisu w karcie nie musimy długo czekać – w trakcie rozmowy nagle w powietrzu czujemy delikatny zapach świeżego pieczywa. Okazuje się, że trafiliśmy na jedną z pór w ciągu dnia, kiedy faktycznie jest ono przygotowywane w kuchni. Zapach zaskakujący w takim miejscu, ale przede wszystkim.. rozbudzający apetyt!

Obsługa bardzo sprawnie, ale jednocześnie niezauważalnie i nienachalnie zajmuje się nami – stół z każdą chwilą wypełniany jest rzeczami potrzebnymi do przyjęcia pierwszego talerza i zamówionymi napojami. Ponieważ siedzimy na zewnątrz, kelner oferuje kocyk, jakby uprzedzając naszą potrzebę, zanim zrobi się dużo chłodniej. To miłe, że ktoś myśli czasem za gościa!

Tatar z polędwicy wołowejPrzed naszymi oczami pojawia się tatar, w pięknej aranżacji dodatków, podany w bardzo apetyczny sposób. Smakuje wybornie, szczególnie, że wspomniane świeże pieczywo (wybraliśmy białe) idealnie komponuje się z jakością podanego surowego mięsa. Kosztujemy do niego masło, które w Restauracji Folk Gospoda wyrabiane jest również samodzielnie „tradycyjną metodą, na prawdziwej wiejskiej śmietanie, bez konserwantów i jakichkolwiek ulepszaczy. Swój wyjątkowy smak i delikatność zawdzięcza procesowi ręcznej produkcji.” To prawda – masełko jest puszyste i bardzo delikatne, a dodatek świeżych ziół powoduje, że zaczynamy zauważać dbanie o każdy szczegół naszego posiłku. Smalczyk z gęsi można porównać do aromatycznego i delikatnego puchu. Perfekcyjnie pasuje do ciemnego pieczywa, które oczekuje na nas w oddzielnym koszyczku.

Po niedługim czasie do stolika dociera kolejna część zamówienia. Tym razem wybraliśmy specjalność restauracji – zupę grzybową „3 grzyby”, czyli aromatyczny wywar z grzybów leśnych (borowiki, podgrzybki, kurki) z makaronem własnego wyrobu (tak! makaron też jest przygotowywany samodzielnie przez restaurację!). Zupa na bazie konkretnego i bogatego rosołu, zachwyca smakiem. Na myśl przychodzi nam „zupa grzybowa Cioci Basi” – ta, którą znamy od lat, którą kosztowaliśmy tylko w świątecznym czasie, oczekując na nią czasami kolejny rok. Tu, w restauracji Folk Gospoda, dostajemy ją bez okazji. A smak i dodatki ziół powodują, że tak intensywnie aromatycznej zupy dawno nie kosztowaliśmy. Jest doskonała.

W karcie znajdujemy „prawdziwe kołduny nadziewane podhalańską jagnięciną podawane na klarowanym maśle rozmarynowym”. Jesteśmy zaskoczeni tak szczegółowym opisem, ale kelner potwierdza – to jagnięcina specjalnie zamawiana do tych kołdunów. Nie możemy podjąć innej decyzji, jak skosztować tego dania. Decyzja ta okazuje się słuszna! Smak jagnięciny i aranżacja tych niewielkich pierożków jest doskonała. Samo podanie rozbudza apetyt, a każdy kęs jest czymś w rodzaju małej wojny między nami – kto zje więcej doskonałych pierożków, zanim znikną z talerza.

PierogiZ lekkim niedosytem ciasta pierogowego z nadzieniem, wybieramy jeszcze ręcznie lepione pierogi z mięsem i skwarkami (choć bój toczy się o ruskie z zasmażaną cebulką i te ze świeżym szpinakiem i kozim serem). Porcja pierogów jest dość spora, więc łatwiej nam o spokojniejsze delektowanie się miękkim nadzieniem, które – tak często mocno wysuszane – jest bardzo soczyste i smaczne. Smakosze od razu zauważą, że pierogi są świeże, nie mrożone, co jest bolączką tych, którzy je kochają, a odwiedzają różne lokale. Tu, jak się później dowiadujemy, nie idzie się na skróty. Każdy szczegół musi być dopracowany. Choć przed nami stają do skosztowania placki ziemniaczane z sosem grzybowym, wiemy, że prawdziwy sprawdzian z kuchni polskiej szef kuchni restauracji Folk Gospoda przejdzie dopiero, gdy dotrze do nas danie główne.

Placki ziemniaczanePlacuszki są świeżo starte, chrupiące, a sos grzybowy gęsty i pełen dodatków. Zaskakuje, że tak prosta rzecz, którą często ignoruje się i traktuje, jako dodatek, może w tak poprawnej aranżacji spokojnie grać rolę dania głównego. Tu spokojnie można uznać, że placki ziemniaczane ze świeżo tartych ziemniaków, czy też któreś z pierogów, mogą być gwiazdą wizyty w restauracji.

Widać nie samo podejście, ale ciężka praca przy przygotowaniu i podaniu dania się liczy.

Uraczeni dotychczasowymi daniami, decydujemy się na małą przerwę, sącząc delikatne piwo pszeniczne i perfekcyjnie przygotowanego drinka Long Island Iced Tea. Jako, że jedno z nas jest skrajnym miłośnikiem i perfekcjonistą w jego przygotowaniu, każda restauracja przechodzi pewnego rodzaju sprawdzian, kiedy decydujemy się na jego zamówienie. Gdzieś w obawie o jego jakość ktoś mógłby powiedzieć, że to nie miejsce na dobrego drinka, przecież to restauracja z kuchnią polską, nic więcej.. błąd! Folk Gospoda zdaje egzamin z Longa perfekcyjnie, podając coś, co sprawia, że powoli zaczynamy myśleć, co dalej, skoro przed nami.. dziczyzna!

Jest jedna rzecz na tym etapie godna wspomnienia. Kiedy wybieraliśmy dania główne batalia trafienia na bohatera była jednym z trudniejszych momentów. Bo przecież nie łatwo jest zdecydować, czy wybrać Folkburger, czyli siekany befsztyk z soczystej, selekcjonowanej wołowiny, z pomidorem, cebulą, korniszonem i serem Cheddar, doprawiony musztardą i ziołami, podawany w bułce naszego wypieku z gospodzianymi frytkami, czy może jeden z hitów kuchni polskiej, czyli placek „zbójnicki” z tartych ziemniaków, z gulaszem wołowo-paprykowym podlewanym czerwonym winem, zapiekany pod wędzonym oscypkiem. Kusi również golonka z pieca – rumiana i pachnąca, pieczona w glazurze miodowo-piwnej, podawana na kapuście zasmażanej z grochem, z tartym chrzanem i musztardą, a zza tych smakołyków gdzieś wierci dziurę w brzuchu kaczka berberyjska z pieca na sosie ze Złotej Renety i leśnej żurawiny, z zapiekanym rumianym jabłkiem i buraczkami. Łatwo nie jest.

Decydujemy się na pieczony w piecu schab z dzika podawany na sosie z marynowanych grzybów i trawy żubrowej, z kruchą babeczką wypełnioną kozim serem i duszonymi warzywami oraz lekko wysmażony stek z sarny, czyli według karty „najlepszą polską dziczyznę grillowaną na kamieniach lawowych, podawaną z konfiturą z czerwonej cebuli oraz duetem sosów – żurawinowo-tarninowym i grzybowo-rozmarynowym”.

Stek z dzikaTo strzał w prawdziwą 10-tkę! Stek z sarny przygotowany jest perfekcyjnie! Masełko dopełnia jego smak, a sosy, choć doskonałe, z tytułu jakości mięsa i sposobu jego marynowania, schodzą na drugi plan. Gwiazda! Godna najbardziej wyrafinowanego podniebienia – zarówno Polaka, jak i gościa z zagranicy, który chce zobaczyć, jak może naprawdę smakować doskonała kuchnia polska. Schab z dzika zachwyca podobnie, jak sarna, a podana do niego wytrawna babeczka (w smaku i kruchości przypominająca klasyczne ciasteczka Walkers Pure Butter Schortbread) z dodatkiem koziego sera i czymś w rodzaju ratatouille urzeka nas prawie tak, jak mięso!

banner-home1Dania główne, na które się zdecydowaliśmy, są czymś w rodzaju zwieńczenia uczty z tematem, jak z dobrej książki kucharskiej – „wyrafinowana kuchnia polska”. Trudny temat dziczyzny, poprzedzony klasykami, okazuje się tak dobrze przemyślany i przygotowany, że przed restauracją Folk Gospoda już prawie pewna wygrana. Czy może coś popsuć cały ten efekt? No cóż.. każdy dobry posiłek należy zwieńczyć pysznym deserem! Nie odpuszczamy – wiemy, że jeśli teraz to co dostaniemy na koniec kolacji będzie choć w połowie tak smaczne jak dotychczasowe dania, Folk Gospoda będzie miejscem do polecenia z zamkniętymi oczami.

Niestety tak nie jest. O zamówienie prosi się między innymi tort kajmakowy – puszysty biszkopt ubijany na wiejskich jajach, przekładany delikatnym kremem z mascarpone i kajmaku, podawany na sosie karmelowym, ale wygrywają: domowa szarlotka z kruszonką i lodami przyrządzana z polskich jabłek ogrodowych, serwowana prosto z pieca z prawdziwymi lodami waniliowymi i aksamitny sernik z białą czekoladą podawany z musem truskawkowym i sosem z deserowej czekolady, „wytwarzany wg. własnej receptury, swój delikatny i niepowtarzalny smak zawdzięcza specjalnie dodanemu gatunkowi sera oraz sekretnej kompozycji składników i unikalnemu procesowi pieczenia.”

Folk Gospoda szarlotkaW ramach rozpusty i czegoś w rodzaju testu, jak z Long Island Ice Tea, zamawiamy jeszcze jedną pozycję – tort bezowy z kremem kawowo-daktylowym podawany na sosie z polskich wiśni podlewanym domową wiśniówką. Tu kelner po chwili „zasmuca” nas, że dziś w ofercie jest tylko „tort bezowy z przepysznym musem żurawinowym”. Ogromny uśmiech pojawia się na naszych twarzach – oczywiście, że wolimy skosztować ten, który akurat został przygotowany w oparciu o nowy pomysł szefa kuchni!

Wspomniałam, że w restauracji Folk Gospoda desery mogą smakować w połowie tak dobrze, jak dotychczasowe dania, by zyskała miano doskonałej restauracji z kuchnią polską i na wstępie powiedziałam, że tak nie jest. Dlaczego? Bo szarlotka z pieca, sernik delikatny i tak autentyczny (bez spodu, którego wiele osób nie lubi!) są przepyszne! Klasyki w wydaniu Folk Gospody nabierają rangi deseru europejskiego – takiego, którym można się chwalić poza granicami naszego kraju! Ale tort bezowy z musem żurawinowym dostaje od nas wyróżnienie dużo większe – to deser, który rangę ma dużo wyższą, bo międzynarodową! Kiedy ktoś, kto nie przepada za czymkolwiek z bezami wyjada kawałek po kawałku tego tortu z rozkoszą w oczach i mówi „to jest genialne! od dziś uwielbiam bezy!” można być pewnym – szef kuchni, jak się później okazuje, miłośnik przygotowywania deserów, zasługuje na ogromne wyróżnienie!

Nasza uczta (tak trzeba to nazwać!) powoli dobiega końca. Rozkoszując się deserami, widzimy, jak w tym czasie, kiedy kosztowaliśmy poszczególnych dań, ogródek i restauracja wypełniły się prawie po brzegi. A to przecież poniedziałkowy wieczór! Tylko nas przestaje to w tej chwili dziwić. Dyskretna obsługa czujnie sprawdza, czy wszystko w porządku, a gościom obok, którzy nie specjalnie wiedzieli, jak sobie poradzić z doborem dań, w ładny i spokojny sposób wyjaśnia po angielsku, co i jak. Widać, że w Folk Gospoda inwestuje się w każdy szczegół – począwszy od składników dań, które są przygotowywane, aż po szkolenie załogi. Dla bywalców restauracji to chwila, kiedy opadają emocje i pojawia się ogromny uśmiech – na mapie Warszawy udało się znaleźć kolejne wyjątkowe miejsce do polecenia bliskim, znajomym, czy kontrahentom. Przestaje dziwić, że akurat ta restauracja obchodzi swoje dziesięciolecie.

SernikKiedy przed wyjściem wdajemy się w rozmowę z managerem lokalu, dowiadujemy się, że Folk Gospoda ma na swoim koncie.. ponad milion klientów! Przed wizytą byłoby to dla nas niewiarygodne, po – już nas nie dziwi, bo dołączyliśmy do grona tych, którzy skosztowali najlepszych dań kuchni polskiej w nowoczesnym i ambitnym wydaniu. Pociesza nas, że okrągła rocznica to czas, kiedy restauracja zdecydowała się na postawienie na wybrane przez cały okres swojej działalności hity i będzie nimi raczyć swoich klientów. A że ulokowanie restauracji, mimo, iż to już Wola, jest tak dobre i bliskie Centrum Warszawy, łatwiej będzie nam powiedzieć – tutaj wybierzcie się specjalnie, bo warto! Nawet, jeśli zamiast mięs macie ochotę na wyborne sałatki (na przykład chrupiące grzanki zapiekane pod kremowym kozim serem, podawane na liściach świeżego szpinaku, z pomidorkami cherry i sosem jogurtowo-musztardowym) lub ryby (sum mazurski na świeżym szpinaku blanszowanym z czosnkiem, z sosem z białej cebuli i zielonego pieprzu, czy eko-pstrąg królewski – polski pstrąg potokowy grillowany na ruszcie z sosem z pieczonej papryki i pomidorów, z pikantną nutą papryczek piri-piri, podawany na desce z ziemniakiem pieczonym nadziewanym świeżym twarożkiem czosnkowo-szczypiorkowym) – tu, w Folk Gospodzie, skosztujecie wszystkiego w jakościowo wysokim wydaniu i o dziwo w całkiem poprawnie dobranych do dań cenach!

Coś w tym jest, że ten lokal daje się wyczuć, jako dobrze prosperująca firma rodzinna, w której od samego początku kuchni polskiej nadano poziom godny konkurowania z modą i przechodzącymi falami zmiennych wpływów na kuchnię nie tylko przez Stolicę, ale przez cały kraj. Cieszy, że restauracja, w tym jej pomysłodawca i założyciel Piotr Popiński, jest konsekwentny w swoich zasadach i od 10 lat mówi prosto: „nie uznajemy konserwantów, chemii, półproduktów, tanich zamienników. Sami pieczemy chleb i ciasta, wyrabiamy domowe masło, pierogi, pasztety i wędliny. Od lat korzystamy z tych samych, sprawdzonych dostawców, np. sery sprowadzamy z Wiżajn na Suwalszczyźnie, polędwicę sezonowaną od hodowcy spod Szczecina, a ogórki kupujemy w niewielkim gospodarstwie pod Jarosławiem – opowiada Piotr Popiński. I dodaje – Pilnujemy jakości, która jest dla nas największym priorytetem, ale także cen. Chcemy, by mógł przyjść do nas każdy, kto ceni dobre jedzenie, ale nie zamierza wydać fortuny.”

Szef kuchniTrudno nie wspomnieć tutaj o jeszcze jednej zaskakującej sprawie – w Folk Gospodzie od pierwszego dnia pracuje ten sam szef kuchni, który czuwa, by do menu bazującego na tradycyjnych polskich przepisach, wprowadzać autorskie, oryginalne rozwiązania. Wiele restauracji narzeka na częste problemy ze znalezieniem, a następnie utrzymaniem dobrego szefa kuchni. Tu tego problemu nie ma i to widać. Dodatkowo niepowtarzalna mieszanka różnych tradycji kulturowych i kulinarnych z całej Polski zaprawiona nutą nowoczesności sprawia, że restaurację odwiedzają nie tylko Warszawiacy, ale i liczni goście z zagranicy, w tym gwiazdy takie jak Garou, Joe Cocker, Boney M, Smokie czy Lukas Podolski.

I trudno nie dodać na koniec, że dla zarządzających restauracją Folk Gospoda nie tylko tacy goście są ważni. Folk Gospoda, to restauracja prawdziwie przyjazna dzieciom. Dlaczego? Wpadnijcie kiedyś na sobotnie i niedzielne obiady, a zobaczycie prawdziwe rodzinne biesiadowanie. Nawet menu jest wtedy specjalnie przygotowywane pod kątem „niedzielnych” przebojów polskiego stołu – w menu pojawia się rosół z kury z domowym makaronem, barszczyk czerwony z pasztecikiem,  pierogi, tradycyjny sznycel z mizerią czy kaczka z pieca, z pieczonym jabłkiem i buraczkami, a także poznany nam sernik z białą czekoladą, podawany na sosie z deserowej czekolady i musie z prawdziwych truskawek – podobno jest najlepszy w Warszawie.

Pisząc o Folk Gospoda kilka dni po wizycie, zaczynam zastanawiać się, czy biały chłodnik ze szparagami, pestkami dyni i słonecznika i delikatna terina ze szparagami z salsą pomidorowo-kolendrową i sosem grzybowo-truflowym, nie będzie tym, czego skosztuję w tym miejscu jeszcze dziś. Smacznego Warszawo!

Ocena 5/5. Polecamy!

Folk Gospoda – ul. Waliców 13, Warszawa
otwarte: 12.00 – 24.00 (kuchnia do 23)
Telefon: (22) 890 16 05

Więcej informacji na: http://www.folkgospoda.pl
https://www.facebook.com/FolkGospoda

komentarze 4

  1. HoReCa.pl

    Wspaniały opis dań, które na pewno są jeszcze lepsze niż wynika to z tekstu. Widać, że restauracja dba o najmniejsze szczegóły i zależy jej, alby klient wracał częściej 🙂

    Odpowiedz
  2. mirka

    mega zachęcajacy opis ja byłam ale aż tyle nie spróbowałam, na pewno powrócę, też dałabym 5 na 5. Miło przyjść wieczorem gdy jest tak ładnie oświetlone

    Odpowiedz
  3. Maciek Luntek

    to doskonałe miejsce na różne okazje, z dań goraco polecam ryby bo nigdy nie trafiłem na nie świeża, przychodzimy często całą paczka bo to fajny lokal

    Odpowiedz

Powiedz nam co sądzisz o tym artykule: