Blog Kulinarny GdzieZjesc.info - Porozmawiajmy o jedzeniu - Gotowanie - Podróże kulinarne

Food trucki – zbędny nowy trend, czy słuszne rozwiązanie?

Ocena:

IMG_2988Ulica Mazowiecka w Warszawie – zagłębie klubów, miejsce, gdzie od czwartku do niedzieli spotkacie tłumy ludzi odwiedzające tutejsze imprezownie. To samo miejsce odwiedzone późnym wieczorem w niedzielę, czy w południe we wtorek, świeci pustkami. Aż trudno uwierzyć, że to miejsce bywa wtedy tak bardzo zatłoczone, że trudno przedrzeć się przez nie nawet motocykliście.

Jeszcze nie tak dawno poza klubami były tu może dwie restauracje, normalnie funkcjonujące w dzień, zamykane przed 23-cią, właśnie dlatego Ci, którzy chcieli zmienić klub, a przy okazji coś przekąsić, rozpoczynali swoją wędrówkę po centrum Warszawy. Trafiali na Lemona, Gingera i inne restauracje funkcjonujące 24h/dobę. Fakt – pod wpływem alkoholu ważniejsze jest nie to, co jesz, a raczej, że w ogóle i że ciepłe (choć to założenie całkiem niesłuszne – nie wszyscy bawią się wyłącznie upijając!). Tak więc lokale o średnim poziomie kulinarnym, gwarantując całodobową obsługę, nadganiały obrót w nietypowych godzinach.

BBCałkiem niedawno na ulicy Mazowieckiej otworzyło się kilka nowych miejsc – część z nich budzi ogromne zaskoczenie – są czynne do 22-giej, zatem zamykają się jeszcze przed rozpoczęciem odwiedzania klubów przez Warszawiaków. Inne zrozumiały potrzebę, jak na przykład chwalony w wielu miejscach Bobby Burger.

O ile system biznesowy można byłoby zrozumieć – w dzień obrabiać lunche modnymi obecnie burgerami, w nocy być niezłą alternatywą do kebaba i byle jakiego jedzenia, załoga okazuje się być średnio zadowolona z pracy późno w nocy.

Okazuje się, że nie dość, że poziom znudzenia o północy jest już mniej więcej taki, jaki mógłby towarzyszyć pracy o 5-tej nad ranem, to z założenia w takich porach w Bobbym Burgerze przy Świętokrzyskiej 16, ludzi uznaje się za skrajnie pijanych i obsługuje bardzo podobnie – bez uśmiechu, bez interesu w tym, żeby coś podpowiedzieć, do czegoś zachęcić, podając tak mizerną kanapkę, że obrazek z reklamy można by uznać za dzieło sztuki przy tym, a McDonaldowski burger jest co najmniej rewelacyjny z wyglądu przy tym z Bobbiego. No cóż – inny klient, inny poziom ignorancji i niechęci do pracy.

IMG_2985Właśnie z tego powodu nasuwa się myśl – w ciągu ostatnich lat w Polsce powstała rzesza food trucków – ciężaróweczek mobilnie sprzedających jedzenie. I choć głównie widać je na hipsterskich targach „zdrowego” żywienia za duże pieniądze, właśnie tu śmiem twierdzić, że jest luka na rynku, którą food trucki mogłyby wypełnić. Miejsca, gdzie ludzie pojawiają się czasowo – w danych dniach, o danych porach, jak na imprezowej ulicy Stolicy. Czyż nie idealnym byłoby w pobliżu Mazowieckiej (i podobnych ulicach w całej Polsce) otworzyć kilka food trucków, które dadzą wybór dobrego jedzenia, za rozsądną cenę i uśmiechy pracowników, którzy wiedzą, że muszą dziś sprzedać jak najwięcej, bo właśnie na tym zarabiają, w przeciwieństwie do restauracyjek, które próbują działać po 20 godzin na dobę i załoga wcale nie ma na to ochoty?

W krajach takich jak Stany Zjednoczone jest to normą, na południu Ameryki też – dlaczego u nas nie można pomyśleć w ten sposób? Oczywiście, właściciele food trucków będą musieli wysilić się i poznać, gdzie warto bywać późnymi wieczorami, proponować dobrą kawę, smaczne przekąski i ciepłe napoje gdy nadejdzie zima (latem coś na ochłodę w przerwie między kolejnymi klubami). Ale sam fakt, że mogłoby to wyglądać właśnie w taki sposób, że Warszawiacy, czy mieszkańcy innych miast nie będą musieli włóczyć się, by na chwilę gdzieś przysiąść i coś przekąsić w miejscach, gdzie nie zawsze dostępne są dobre restauracje czynne w nietypowych godzinach.

IMG_2990Zwróćcie uwagę, że nie tylko o nocy mówię – imprezy rodzinne, pikniki, koncerty – to wszystko kolejna lista momentów, w których food trucki sprawdziłyby się idealnie.

Liczę, że za parę miesięcy moi znajomi powiedzą mi, że już nie byle jaki Lemon na Sienkiewicza, czy bliski Bobby Burger są przerwą w wieczornym wypadzie, ale spend food trucków w pobliżu klubu, do którego mnie zaproszono, a w ciągu dnia, w drodze na pokazy samochodów, czy samolotów, wybierzemy się na piknik z food truckami, który zorganizuje się tuż przy miejscu danej imprezy.

Food trucki – do dzieła!

Oceniane lokale:
Bobby Burger – ul. Świętokrzyska 16, Warszawa
Profil Facebook znajdziecie klikając TUTAJ.
Cafe Bar Lemon – ul. Sienkiewicza 6, Warszawa
Profil Facebook znajdziecie klikając TUTAJ.

Oba według mnie zasługują na 2 gwiazdki na 5.

Fot. Anna Dębska

1 komentarz

  1. Antonina

    Foodtrucki chyba nie są aż takie popularne w Polsce jak w Ameryce, przynajmniej wśród moich znajomych. Jak już najdzie nas ochota żeby coś zjeść w nocy to lepiej skorzystać z całonocnych restauracji, ale też trzeba wiedzieć jaka jest dobra. Pianka w Warszawie to chyba jedyna restauracja w której kucharze gotują całą dobę. Nie ma odgrzewania, czy mrożonek, wszystko świeże i pyszne. Mają też burgery jak ktoś ma ochotę na fastfooda, ale smakują całkowicie inaczej niż te z foodtrucków. Są po prostu idealne. Do tego oczywiście nie mogłoby zabraknąć piwka z tanka (y) 😀

    Odpowiedz

Powiedz nam co sądzisz o tym artykule: