Blog Kulinarny GdzieZjesc.info - Porozmawiajmy o jedzeniu - Gotowanie - Podróże kulinarne

Dzielenie rachunku, czyli mały wielki problem

bar-872161_960_720Kojarzycie taką sytuację? Spotyka się grupa kilku osób i wspólnie siadają przy jednym stoliku. Część osób to single, część przyszła w parach i składają zamówienie. Każde co innego, a zamówienia, wraz z upływem wieczoru, pojawiają się w sporej ilości, aż następuje istotny moment opuszczenia lokalu i pada magiczne hasło – poprosimy o rachunek, zapłacimy oddzielnie. W danej chwili nie ma nic gorszego, niż słowa kelnera NIE DA SIĘ.

Mało kto szykuje się, by zapłacić za całą grupę, a potem skrzętnie dochodzić po imprezie ile należy się do zwrotu. Większość gości mówi „wiem, co zamówiłem, więc wiem, za co mam zapłacić”, dlatego chwila, w której pojawia się taki problem, jest pewnego rodzaju przegraną restauracji. W wielu miejscach na nic zdaje się uprzedzanie kelnera o takim zamiarze – i tak na koniec odmawia rozłożenia rachunków. Oczywiście wcale nie myśli o tym, że część osób płaci gotówką, część kartą, a część ma ochotę jeszcze zostać i rozliczyć się na sam koniec wizyty.

italy-1128546_960_720Trzeba przyznać, że taka restauracja pracuje sobie na złą renomę, bo w dobie nowoczesnych systemów oprogramowania dla kelnerów, rozdzielenie rachunku to nie problem. A tu – jak za starych dobrych czasów, gdy słyszymy lenistwo kelnera lub bezczelność właściciela przełożoną na odmowę tego typu. Prawda jest taka – ludzie w grupie bardzo często chcą płacić za siebie, uprzedzając o tym obsługę, a niechęć i straszenie „wezwaniem kierownika”, to praktycznie natychmiastowa przegrana dla lokalu. Pomijam już fakt, w którym goście mówią do kelnera – wie Pan co, ale ja i tak nie mam jak inaczej zapłacić, więc albo Pan przygotuje wszystko zgodnie z naszą propozycją, albo niech Pan sam rozwiąże problem, bo w takiej chwili cała ta dyskusja i tak nie ma sensu i kończy się na obrażonym kelnerze zbierającym płatności.

Sprawa powinna wyglądać inaczej – uprzedzenie gości o jednym rachunku to obowiązek, jeśli systemowo tak wygląda początek dodawania zamówień, ale jeśli oni życzą sobie rozdzielenia, to wszelaka polemika na ten temat jest zbędna. I kropka. Drodzy Restauratorzy, pamiętajcie – to Wy jesteście dla Klienta, nie na odwrót!

komentarze 4

  1. pk

    Niestety, warto też pomyśleć, jak to wygląda od strony kelnera. nierzadko jest tak, że ludzie nie informują, ze chcą się rozliczyć osobno, co przy liczbie osób powyzej 5 stanowi duży problem dla kelnera (po kilku godzinach naprawdę trudno zapamiętać co kto brał). jest też kilka innych spraw – czasem ktoś zamówi np. piwo dla kolegi, o czym niestety nie informuje i nie jestem w stanie dociec przy częstym domawianiu dużej ilości produktów co było przeznaczone dla kogo a goście wcale tego nie ułatwiają! ty się martw na koniec… poza tym takie rzeczy jak np. karafka wina, która idzie na kilka osób, może być nabita w moim systemie tylko raz nie da się tego produktu rozdzielić na kilka części – komu więc mam to doliczyć?! poza tym nawet jeśli goście idą na rękę i podchodzą do kasy zapłacić i mówią za co, to czasem niestety zdarzy się ze ktos o czymś zapomni a ostatnia płacąca osoba, której wręczam rachunek za resztę zamówienia, oburza się i twierdzi, że „ona tego nie brała!”. Jak się idzie do restauracji ze znajomymi warto ustalić między sobą, jak się będzie rozliczać, dla wielu grup to nie problem, że jedna osoba zapłaci kartą a reszta odda w gotówce. I to są goście, którzy rozumieją, że czasem, w ruchu, kelner nie ma czasu rozdzielać rachunków, a jeśli robi to na szybko istnieje duża możliwosć pomyłki. Więc warto też pomyśleć, jak to wygląda z naszej perspektywy 🙂

    Odpowiedz
  2. Daga

    Prawda aż do bólu. Ja zawsze uprzedzam o rozdzieleniu rachunku. Mam 600 zł renty i nie stać mnie na płacenie za wszystkich. Nie mogę też sobie pozwolić na późniejszy stres, czy wszyscy mi oddadzą na czas, czy mi wystarczy na leki, czy nie naliczą mi odsetek np. za spóźnienie z czynszem. Na płacenie za wszystkich to sobie może pozwolić ktoś, kto ma kupę kasy i mu wszystko jedno. A żadna restauracja nie ma prawa nikogo zmuszać do płacenia za kogoś innego! Nie ma też prawa wymagać, żeby wszyscy mieli albo tylko gotówkę, albo tylko kartę. To tak, jakbym poszła do sklepu, a sprzedawca kazałby mi zapłacić i za siebie, i za resztę kolejki, bo to przecież jedna kolejka, więc jeden rachunek. Przecież to jest oszustwo! Nigdy do takiej oszukańczej restauracji nie wracam.

    Przecież gdyby ci wszyscy ludzie usiedli każdy przy innym stoliku, to restauracja musiałaby ich skasować pojedynczo. No to co za różnica, do cholery, gdzie siedzą?!

    Odpowiedz
  3. Magdalena

    Pisząca ten artykuł, chyba nigdy nigdzie nie pracowała… Po drugie, czy to taki problem, aby jedna osoba zapłaciła? Bądź jak bywa to przy wyjściach z moimi znajomymi… że kelnerka/kelner przynosi nam rachunek i wtedy płacimy tj. każdy płaci za to co zamówił a resztę sobie wydaje z pieniędzy pozostałych. Naprawdę, nie rozumiem w czym problem, Jeśli chce się wyjść grupowo na miasto, to chyba ma się tyle pieniędzy aby za siebie zapłacić i dogadać się tj. tak jak napisałam, zapłacić wspólnie, ale rachunek dzielimy my tj. zamawiający a nie kelner… tak trudno to zrobić samemu? Czy dzisiejsze społeczeństwo musi mieć wszystko podane na tacy?? Raz byłam w takiej sytuacji, gdy każdy płacił za siebie… niestety ktoś się pomylił i zapomniał że coś zamówił…a ja jako że wychodziłam ostatnia to miałam problem…

    Odpowiedz
  4. Kasia

    Nie mam ochoty przejmować się „jak coś wygląda od strony pracy kelnera”. To mi ma być wygodnie w restauracji, a nie jemu – nie pasuje mu praca, niech zmieni na inną. Magdalena, sama sobie przeczysz w ostatnim zdaniu. Rozliczenie to nie ma być mój problem i kropka. Zgadzam się z treścią tego artykułu.

    Odpowiedz

Powiedz nam co sądzisz o tym artykule: