Blog Kulinarny GdzieZjesc.info - Porozmawiajmy o jedzeniu - Gotowanie - Podróże kulinarne

Daj prawdziwy powód, by pisano!

Daj prawdziwy powód, by pisano!
Spraw, by recenzent chciał odwiedzić Twój lokal i opowiedzieć o nim innym!
..tak powinno brzmieć hasło przewodnie dla wszystkich właścicieli restauracji i szefów ich kuchni!

Wolność słowa w Internecie zmieniła bardzo dużo. Dała nam możliwość wypowiadania się na absolutnie każdy temat – możemy dyskutować o nowym krawacie prezydenta, kolejnym dziecku znanej pisarki, możemy również spierać się o smaku szarlotki w restauracji, która ostatnio się otworzyła. Z jednej strony to dobrze, bo każdy z nas ma jakieś zdanie na wybrany temat i nikt nas nie ogranicza, by to zdanie zostało opublikowane i przekazane innym. Ale z dnia na dzień da się zauważyć jedną wadę tej wolności.


Próbujemy być za wszelką cenę specjalistami w każdej sprawie. Coraz mniejsze znaczenie ma to, czy znamy się na literaturze i potrafimy porównać ją do innych, gdy wypowiadamy się na temat ostatnio wydanej książki, czy znamy dorobek reżysera, którego film krytykujemy, choć nie widzieliśmy ani jednego poprzedniego, i nie mamy pojęcia, jak powinno być przygotowane Crème brûlée, ale dosadnie przysparzamy zakłopotania szefowi kuchni, pisząc gdzieś na forum, że deser był za słodki, a porcja za mała.

Czy wiedzą Państwo, że niezadowolony klient przekaże krytyczne uwagi (obojętnie, czy dotyczą one restauracji, salonu spa, czy hotelu) około 10 swoim znajomym, ale gdy będzie zadowolony, zwykle wspomni o tym tylko dwóm osobom? Tak! O tym powinni pamiętać wszyscy Ci, którzy uważają, że jeden źle obsłużony klient nie ma większego znaczenia, np. wychodząc z restauracji. Ma! I to ogromne! Proszę zauważyć, że zadowolony klient rzadko ma ochotę na dyskusje na forum internetowym. Raczej przypadkowo, gdy gdzieś w późniejszym czasie trafi na dyskusję o danym miejscu, może wspomni, że to całkiem dobry lokal. Ale nie będzie rozpisywał się długo, bo rzadko kiedy ma na to czas. Wie, że to miejsce lubi, powie o tym w pracy, ale nie będzie dosadnie rozpisywał się na ten temat, bo woli swój wolny czas spędzić właśnie w tym miejscu, lub poświęcić go na szukanie nowego! Proszę zauważyć, jak wiele dobrych miejsc, z tak zwanej wyższej półki, nie jest zalane toną wypowiedzi na forach. Dlaczego? Głównie dlatego, że o ile krytykujemy z ogromną przyjemnością, o tyle chwalimy bardzo rzadko. Nie mówimy obsłudze “zachwyciłem się tą zupą, bo dawno nie jadłam takiej”, “muszę przyznać, że bardzo szybko zrealizowali Państwo moje zamówienie”, “pana troska była bardzo pomocna i miła”, “dziękuję”.

Musimy pamiętać, że ten temat ma również drugą stronę medalu. Zapominamy, jak trudno jest dogodzić każdemu. W praktyce jest to po prostu niemożliwe. Co więcej, w dobie braku autorytetów (na przykład kulinarnych), jest dużo trudniej o prawdziwą dyskusję – o jedzeniu, o smaku, o wyglądzie. O wszystkim tym, na czym zależy każdemu właścicielowi dobrej restauracji. Podkreślam – dobrej! Właśnie dlatego restauracje same muszą zrozumieć, że to one mają dostarczyć powód do tego, by o nich pisano. I nie, wcale nie chodzi o coś, o czym dowie się wspomniane przeze mnie 10 osób, bo wizyta była nieudana. Chodzi o zainteresowanie recenzentów z prawdziwego zdarzenia. Takich, którzy wtopią się w atmosferę miejsca i skosztują, a następnie polecą innym to, czego nie ma nigdzie indziej! Bo przecież o doznania kulinarne chodzi przede wszystkim. I o powody, by w towarzystwie znajomych móc zacząć dyskusję od słów “czy wiecie, że pierogi z bryndzą nigdzie nie smakowały mi tak, jak w tej restauracji”, albo “muszę przyznać, odwiedziłem niedawno miejsce, które atmosferą tak mnie zachwyciło, że łatwiej było mi sięgnąć ponownie po menu i zamówić coś jeszcze, niż zdecydować się na powrót do domu”?

Bardzo często zdarza mi się, gdy spędzam czas w restauracji z moimi znajomymi, że pytają o moje zdanie w sprawie danego lokalu. Ale według mnie to nie jest tak, że wchodzi się, zamawia jedną porcję pierogów i już ma się prawo na rozpisywanie o tym, że lokal “nie jest godny polecenia”, że “nie polecam restauracji, bo na jedzenie czekałem o 2 minuty za długo”, bo dojdziemy do absurdu, w którym opiniować będziemy książkę po okładce. Swoją drogą, odchodząc od tematu – czy widzieli Państwo na YouTubie filmik “Go Beyond The Cover


(http://www.youtube.com/watch?v=9mIBKifOOQQ), nota bene reklamujący akurat podkłady, ale świetnie oddający sedno sprawy? Bo przecież takie szybkie łapanie się za recenzowanie miejsca może być całkowicie błędne! Skąd wiem, czy kelnerka, która akurat dziś nas obsługuje, nie ma gorszego dnia – przecież każdy z nas ma taki? Może poprzedni klient nawrzeszczał na nią za zbyt chłodnego kotleta, a właściciel od rana wścieka się, że łyżki są źle przetarte. Może szef kuchni zaspał dziś do pracy i traci głowę, więc danie, które było chłodne zwyczajnie położył z boku i zapomniał o nim przygotowując kolejną potrawę dla tego gościa? A może dostawca zapomniał dziś dodać do listy jeden z głównych składników, bez którego danie nie smakuje tak, jak kucharz chciałby, by smakowało?

No właśnie – wszystko to, z czym stykamy się w restauracji, w hotelu, w salonach urody, jest wynikiem kilku zdarzeń. Rzadko tylko jednego zaniedbania, które próbujemy możliwie jak najszybciej przelać na fora internetowe. Moim zdaniem to niesłuszne, by wydawać opinię w tak krótkim czasie. Oczywiście – taką możliwość daje nam już praktycznie każde forum, stąd bywa, że szukając dobrej restauracji, orientujemy się nagle, że.. straciliśmy dwie godziny, a i tak nie wiemy, czy restauracje, które chcemy zobaczyć, są tego warte. Sama zakopałam się ostatnio w tonie recenzji, gdy w Google wpisałam nazwę jednego z małopolskich lokali. Czytałam, jak ludzie spierają się, o tym, że kotlet komuś nie smakował, że kelner krzywo spojrzał, że znana wszystkim zupa była “za słona”, a najwyraźniej zawyżone odrobinę oczekiwania jakiegoś smakosza nie zostały zaspokojone. Przyznaję, że poczułam się przytłoczona, wręcz zalana stosem niepotrzebnych informacji, kłótni o szczegóły, które niewiele wnosiły do tego, czy warto odwiedzić to miejsce, czy nie.

Dlatego sama, zanim zaopiniuję restaurację, daję jej przede wszystkim czas. I wcale nie chodzi o to, że jedna wizyta, to za mało. Ale muszę tam spędzić odrobinę więcej czasu, niż kwadrans na lunch. Bo inaczej, przynajmniej moim zdaniem, będzie to ocena warta recenzji książki po okładce. Na recenzję restauracji, hotelu, czy dowolnego innego miejsca, zawsze składa się kilka czynników, które musimy poznać, poczuć, zobaczyć, zasmakować. Czasami wydaje mi się, że coraz mniej możemy liczyć na pomoc w tych sprawach znawców tematu, czyli prawdziwych recenzentów. Ludzi którzy, jak w dobrym czasopiśmie, napiszą “nie! ta sztuka to strata Państwa czasu! ten reżyser spoczął na laurach i od 2006 roku każda wystawiana przez niego sztuka jest coraz gorsza!” – gdy trafiam na takie opinie myślę, że mogę spróbować zaufać osobie, która widziała tak wiele sztuk danego reżysera i wie, że stać go na więcej. Chcę czytać “zachwycą się Państwo, jak połączone smaki mięsa i czekolady, zaskoczą Państwa w tej restauracji! śmiem twierdzić, że standard lokalu, zdecydowanie wyróżnia się na tle innych, a miejsce to może spokojnie pretendować do wyróżnienia, o ile nie gwiazdki Michelin”. Chcę dyskutować o tym, co w danym miejscu zachwyca, co sprawia, że na tle dziesiątek tysięcy lokali w całej Polsce, właśnie ten, jest tym, który warto odwiedzić. Chcę, by do dyskusji ponownie włączyli się ludzie, którzy wniosą do tematu coś więcej, którzy odwiedzając lokal opowiedzą mi o prawdziwych doznaniach kulinarnych, aromatach i tym, co godne polecenia i skosztowania!


Nie chcę tracić czasu na zbędne dyskusje o źle złożonej serwetce, o innym menu przygotowanym specjalnie dla klientów korzystających z zakupów grupowych, bo dla mnie to rzeczy drugorzędne i bardzo często zbyt oczywiste. Chcę, by fora internetowe służyły czytelnikowi i dawały prawdziwy obraz miejsca, a nie były tylko skrawkami dyskusji.

W literaturze, w filmie, w sztuce – tej teatralnej i tej kulinarnej ..wróćmy do autorytetów i dajmy im się wypowiedzieć. Przecież każdy z nas, zamiast w ręce amatora, woli oddać się w ręce specjalisty.. Drodzy znawcy tematu, autorytety smaku, miłośnicy tego, co zachwyca.. chcemy Was zapytać “co sądzicie o..” i zamienić się na moment w słuch.

Do zobaczenia na Forum.GdzieZjesc.info.

komentarze 2

  1. Piotr

    witam!
    to trudne o co prosicie 😉
    łatwiej zdecydowanie napisać niesmakowało mi bo… i tu wymienić powód, niż pisać o pozytywnych doznaniach jakie niesie delektowanie się smakiem, aromatem itp. Bo czasem nie potrafią opisać tego co czują.

    Podoba mi się zwrócenie uwagi na fakt, że kucharze/kelnerzy to zwykli ludzie. I choć nie powinni mieć złych dni i złych humorów, to czasem je mają.
    To ciężka praca. Naprawdę. Choć bardzo ekscytująca.

    Odpowiedz

Powiedz nam co sądzisz o tym artykule: