Blog Kulinarny GdzieZjesc.info - Porozmawiajmy o jedzeniu - Gotowanie - Podróże kulinarne

Restauracja, to nie drugi etat!

tables-163998_960_720Czy restaurator jest potrzebny w restauracji?
Jak często powinien się w niej pojawiać?

Te pytania rzadko nurtują samych właścicieli. Ci zaś dzielą się na dwie zupełnie różne grupy: pierwsza z nich to osoby, które wiedzą, że restaurację otwierają i zamykają samodzielnie, a przez cały dzień są obecni na miejscu, by zadbać o każdy szczegół w lokalu – począwszy od zamówień, poprzez weryfikację jakości dań oraz poprawną pracę obsługi. Druga grupa to Ci, którzy uważają, że restauracja jest tworem, który sam się poprowadzi i traktują obecność w niej, jak pracę na drugi etat, a wręcz dorywczą – czasem się pojawią, nikt w lokalu nie wie kiedy, o której i w jaki dzień można zastać właściciela. Czy takie podejście ma sens?

Niektórzy uważają, że owianie tajemnicą godzin i dni obecności kogoś z właścicieli mobilizuje załogę, która musi pilnować się cały czas – bzdura! Załogę pilnuje właściciel, a gdy jego nie ma – nawet najbardziej odpowiedzialne osoby nie wykonają tyle pracy, ile mając świadomość, że ktoś czuwa nad nimi bacznym okiem.

Inni uważają, że manager lub jakaś w miarę doinformowana kelnerka, załatwią sprawę podczas ich nieobecności. Nie, nie załatwią, bo to nie oni są właścicielami – nie podejmą decyzji, gdy ktoś z załogi, czy gości ma problem, a nieobecny właściciel nie ma często o połowie problemów pojęcia, bo zanim dotrze na miejsce, jest już dawno pozamiatane (niekoniecznie na korzyść jego biznesu!).

Kolejna grupa uważa, że restauracja, to twór, który poprowadzi się sam. Tym można współczuć już na wstępie, bo to przecież zwykły biznes – brak wkładu w niego (w tym wypadku stricte zainteresowania i czasu) prowadzi do jednego, mianowicie spadku jakości, a przez co przychodów.

Wciąż zastanawia mnie, gdzie są ci właściciele, gdy ich nie ma… Czy pracują w dzień w innych firmach, by utrzymać biznes, czy może odpoczywają w ogrodzie ciesząc się, że jeszcze to wszystko jakoś jeszcze funkcjonuje, czy może aktywnie szukają nowych klientów (co byłoby najdoskonalsze, ale w co szczerze wątpię)…

Jeśli łapiecie się na tym, że coraz rzadziej pilnujecie swojej obecności na miejscu, w lokalu – pamiętajcie, że nieobecni nie mają racji. Również racji bycia na rynku. Zatem – o której jutro zaczynacie pracę w lokalu?

Powiedz nam co sądzisz o tym artykule: