Blog Kulinarny GdzieZjesc.info - Porozmawiajmy o jedzeniu - Gotowanie - Podróże kulinarne

Przewidywalna, stała i wysoka jakość – tego potrzebujemy, jako goście

Czym różni się odwiedzenie kilku polskich restauracji w Warszawie od francuskich w Paryżu i tajskich w Bangkoku? Nie, nie mam tu na myśli rodzaju kuchni, ale czegoś, co mocno uwidacznia się z każdym kolejnym progiem lokalu, z którego się wychodzi. Okazuje się, że wiele restauracji w obrębie danego rejonu, np. w jednej z dzielnic Paryża, serwuje przede wszystkim tą samą, w miarę stabilną i dość wysoką jakość dań.

Przechodząc z jednego lokalu do drugiego praktycznie nie zauważycie różnicy. Wyjątkiem są te miejsca, które zaczynają „dostosowywać się” do turystów. Wtedy zaczyna się problem – pojawiają się nieautentyczne dodatki do dań, zupełnie nie kojarzone nie tylko z danym rejonem, ale np. krajem, a smak przestaje być tak dobry, jak u tych lokali, które działają wedle starych, jak się okazuje często sprawdzonych już zasad.

Dlaczego piszę dziś o czymś, co może wydawać się monotonią, a jest tak naprawdę całkiem dobrym dla Gości zjawiskiem? Już wyjaśniam. Otóż gdybyśmy zrobili eksperyment i w jednym rejonie Warszawy odwiedzilibyśmy 5 polskich restauracji zamawiając tylko ruskie pierogi, zobaczylibyśmy, jak to danie może smakować inaczej – i, niestety, często wcale nie dobrze. Bywa, że z każdym kolejnym miejscem, które odwiedzamy, spada jakość, a sposób podania nie tyle może nie odpowiadać, ale często szokuje (bo skąd pomysł na kwiatki z marchewki i margaryna do nich?!). W tym samym czasie 5 restauracji ściana w ścianę serwuje w Tajlandii bardzo zbliżone (choć oczywiście nie identyczne), ale przede wszystkim smaczne i autentyczne green curry. Tym sposobem potencjalny gość orientuje się w którymś momencie, że nie ma się co zastanawiać, bo KAŻDA restauracja będzie zadowalająca. Francuska wołowina podawana w wersji bardzo cienkiego steka z klasycznymi frytkami smakuje podobnie również w wielu miejscach obok siebie. Mam tu na myśli podobnie, czyli dobrze.

Gdyby tak dało się w Polsce, że idąc na przysłowiowe pierogi, mamy pewność, że będą nam smakowały równie dobrze na Wilczej, jak i na Marszałkowskiej, byłoby naprawdę rewelacyjnie. Może czas na przyjęcie w restauracjach pewnych standardów, które są ważniejsze niż stawka dla kucharza za godzinę? A może warto ją podnieść, by móc oczekiwać więcej, niż teraz, gdy stawki grają główną rolę i chcąc nie chcąc można zrozumieć, że za niegodziwą płacę, trudno oczekiwać zapału i trzymania tej jakości? Na to liczymy drodzy restauratorzy, jako goście. Co Wy na to?

Powiedz nam co sądzisz o tym artykule: