Blog Kulinarny GdzieZjesc.info - Porozmawiajmy o jedzeniu - Gotowanie - Podróże kulinarne

Parnik Warszawa – czy Polacy nie zasługują na autentyczność?

Ocena:

2014-08-28-19.30.09Parnik to niewielki nowy bar na warszawskiej Woli, w którym według szyldu reklamowego spróbować można „przepełnionych tradycją oryginalnych chińskich pierożków„. Pomysłodawcy tego lokalu informują: Nie używamy glutaminianu sodu. Pierogi są robione ze świeżych produktów, na miejscu. Wszystkie robione są ręcznie przez profesjonalnych kucharzy z prowincji Heilongjiang. Nasze pierogi są tanie, smaczne i zdrowe – bez tłuszczu, przyrządzane na parze. Serwujemy je w oryginalnych, bambusowych koszyczkach zwanych „parnikami”.

Wszystko to brzmi tak autentycznie i zachęcająco,że decyduję się zabrać do Parnika kolegę, który choć jest Polakiem, przez 5 lat mieszkał w Hong Kongu. W końcu sprawię mu przyjemność i znajdę miejsce, w którym będzie mógł skosztować swoich ulubionych dim sumów mieszkając tu, w Warszawie – myślę.

Po kilkudziesięciu minutach w tym miejscu już wiem: Żałuję absolutnie każdej złotówki zostawionej w Parniku. Takiego wstydu dawno się nie najadłam. Pierwszy raz poczułam się w chińskim barze tak, jakby ktoś w najbardziej bezczelny sposób robił sobie ze mnie (i z klientów) żarty, poniżając moją (i mojego gościa) wiedzę na temat dań, które oferuje w karcie.

Uważam, że to pora, by pokazać Wam, co to jest Parnik i czym jednocześnie jest kuchnia azjatycka (bo mimo założenia, że to chińskie pierożki, nie wszystko jest tu chińskie). W najprostszy i mam nadzieję najczytelniejszy sposób.

Na początek wybieramy sałatkę: Seler z orzeszkami ziemnymi 8 zł.

Parnik: Świat:
2014-08-28-19.31.10 post-18452-0-87427400-1384491989

Szczegóły dla wnikliwych.

Parnik: Talerz, to plastikowa miska. Bar o podobnym azjatyckim podłożu w Warszawie potrafi podać danie w talerzu, a sałatka jest większa niż pół pięści. Smak: Nudy. Tak lodowate jedzenie, że praktycznie nie czuć smaku.  Świat: To danie, które samo w sobie sprawia przyjemność.A kreatywność przy jego tworzeniu nie kończy się na dodaniu gotowej pasty sezamowej.

Brniemy dalej w zamówienia. Dim sum to kantoński rodzaj posiłku przypominający niewielkie przekąski z wypełnieniem, np. z mięsa, czy krewetek. Ten rodzaj jedzenia powiązany jest historycznie ze starszą tradycją ‚yum cha‚ (degustacja herbaty), która ma swoje korzenie w okresie podróży po jedwabnym szlaku. Dim sumy często serwuje się w niewielkich koszach, w których są przygotowywane na parze. Ważne jest to, że dim sum dosłownie oznacza „dotyk serca”, bo rolą dim sumów było właśnie rozbudzanie, coś co pozostaje przekąską, którą można kosztować dowolnie, w różnych wariantach. Stąd właśnie w każdej restauracji dim sumy kupuje się nie w porcji po 12 sztuk, ale po 2-3, po to, by skosztować różnych wariantów tego smakołyku.

Dim Sum w Parniku (według menu):

2014-08-28-19.23.52To już nie tyle dim sumy, a według oferty „pierogi na parze”.
Cena: 12 zł (10 sztuk), brak informacji o możliwości miksowania zamówienia.

Pierogi z warzywami, makaronem i jajkiem Pierogi ze szpinakiem i serem Pierogi z krewetkami i selerem naciowym Pierogi z wołowiną, porem i marchewką Pierogi z wieprzowiną i krewetkami Pierogi z wieprzowiną i selerem naciowym Pierogi z indykiem i grzybami mun Pierogi z wieprzowiną i kapustą pekińską Pierogi z wieprzowiną i kukurydzą Pierogi z kurczakiem i marchewką Pierogi z tofu i warzywami Pierogi z soczewicą, cukinią i marchewką Pierogi z soczewicą, ogórkiem i grzybami mun.

Nie czepiam się o dopisaną ręcznie wieprzowinę na liście pierogów wegańskich. Chyba Ci, którym zależy na niejedzeniu produktów pochodzenia zwierzęcego, raczej to zauważą. A Ci, którzy wiedzą, ile kosztuje wydrukowanie laminowanego nowego menu, uznają, że dopisać jest w końcu i tak jeszcze taniej. Wybieramy „pierogi z wieprzowiną i krewetkami” oraz „pierogi z soczewicą, ogórkiem i grzybami mun”.

Parnik: (tak, te z ogórkiem się rozpadają)

2014-08-28-19.37.17 2014-08-28-19.37.25
Świat: 2.1.1.1-Dim-Sum_03 2.1.1.1-Shao-mai 2.1.1.1-Steamed-shrimp-dumpling 6a00e54f10584c8834016760ecda2c970b-800wi hong-kong-pics19-dim-sum dimsum_content

Szczegóły dla wnikliwych. 37485051

Parnik: pierożki są wkładane do koszyczków po ich przyrządzeniu, nie są w nich robione.
Świat: koszyczki służą parowaniu dim sumów.

Parnik: żeby koszyczki za bardzo się nie pobrudziły, wkłada się do nich plastikowe talerzyki.
Świat: koszyczki można czyścić – są odporne na parowanie. Talerzyki (nie plastikowe!) podaje się tylko w sytuacji, gdy danie komponowane jest np. z sosem.

Parnik: Smak pierożków najlepiej podsumowałby Gordon Ramsay swoim słynnym hasłem: Your food is so bland it put me to sleep! (Twoje jedzenie jest tak mdłe, że przy nim usnąłem!).
Świat: Zerknijcie na: http://www.china-travel-golden-route.com/dim_sum_photo.html http://en.wikipedia.org/wiki/Dim_sum A teraz pora na zupę (w takiej kolejności otrzymujemy zamówienie).

W Parniku tanio nie jest: Won ton (5 sztuk) 10 zł, Pikantno-kwaśna 8 zł, Miso 4 zł, Ramen 8 zł

Ramen, według Wikipedii – japońskie danie składające się z rosołu, makaronu i innych składników w zależności od receptury. Ramen do Japonii przywędrował z Chin i różni się od tradycyjnych japońskich zup tym, że zawiera mięso, podczas gdy tradycyjnie w Japonii stosowało się głównie ryby i warzywa. Ramen trafił do Japonii w XIX wieku, jednak popularny stał się po II wojnie światowej. Obecnie stanowi jeden z najczęściej spotykanych fastfoodów. Ramen został wykorzystany do stworzenia pierwowzoru tzw. zup błyskawicznych.

Parnik: Świat:
2014-08-28-19.39.56 ajisen01

Szczegóły dla wnikliwych. 40000_41789_00213_4178900213CF

Parnik: Czuję się oszukana. Zawstydzona. Zła. Właściwie wściekła. Dostałam zupę, która jest kopią zupy w proszku. Gorąca, bo jak ta „z Radomia”, pewnie potrzebowała 3 minut by się zaparzyć. A suszona wołowina w niej, w pół sekundy przypomniała mi autentyczne chińskie zupki kupowane na zasadzie – rozumiem tylko obrazki, ale zabić mnie to nie zabije.
Świat: czytaj definicję. To ROSÓŁ! Zupka z proszku to wariacja, nie jedzenie!

Na koniec – deser. Do wyboru:

Kulki ryżowe z orzeszkami (3 sztuki) 8 zł
Kulki ryżowe z czarnym sezamem (3 sztuki) 8 zł
Kulki ryżowe z pastą z czerwonej fasoli (3 sztuki) 8 zł

Kulki ryżowe Tangyuan, czyli chińskie przekąski z kleistej mąki ryżowej zmieszanej z małą ilością wody. Gotowane we wrzącej wodzie. Mogą być wypełnione dodatkami lub bez nich. Pani proponuje wymieszanie każdego wypełnienia do spróbowania.

Parnik: Świat:
2014-08-28-19.50.19 Tangyuan-small

Szczegóły dla wnikliwych.

Parnik: orzeszki, to masło orzechowe, czarny sezam to.. MAK (!), a pasta z czerwonej fasoli nie ma absolutnie smaku.
Świat: zamiast opisywać, zobrazuję tym:>

tang-yuan

PODSUMOWANIE:
Rachunek:48 zł
Paragonu: BRAK (!)
Ilość zadowolonych żołądków: 0.
Ilość poparzonych podniebień: 2.

2014-08-28-19.49.29Waham się, czy moje wrażenie po wizycie w Parniku nie jest zbyt mocne, ale prawda jest taka, że dawno nie poczułam się tak urażona tym, co dostałam w azjatyckim barze. To już nawet nie jest słynny kurczak w cieście, z którego śmieją się wszyscy mówiąc o nim – danie polsko-chińskie. To raczej traktowanie nas, osób otwartych na próbowanie nowych smaków, chętnych do podróży kulinarnych, jak pozbawionych smaku, wrażliwych kulinarnie i do tego głupich. Bo w Parniku nie ma „przepełnionych tradycją oryginalnych chińskich pierożków”. Są tylko robione wcześniej pierożki na parze pozbawione charakteru, smaku, autentyczności, do tego podawane na plastikowych tackach, by było taniej, mniej przyjemnie. A na półkach widzimy coś najbardziej autentycznego i chińskiego. Nasi Rodzice z pewnością skojarzyliby ten przedmiot. Ocet. Zwykły, najtańszy polski ocet. Ot, takie Chiny są w Parniku.

Drodzy kucharze z Parnika – dziękuję za wstyd, którego się najadłam. Gość, który ze mną odwiedził to miejsce, z pewnością przypomniał sobie czas życia w Hong Kongu. I pewnie pożałował, że musi uśmiechać się, jedząc warszawskie specjały wprost z Azji. Szkoda, że uznaliście, że Polacy są tak mizerni, że nie zasługują nawet na odrobinę autentyczności, tylko jak zwykle polską, tańszą wersję (nawet nie chińską!).

Ps. Nie jestem hipsterem!!!
Czy ktoś w końcu zacznie otwierać na nowo lokale dla zwykłych ludzi?

Parnik Oryginalne Chińskie Pierożki
Restauracja Dim Sum
ul. Wolska 50A lokal 8B2,Warszawa
Strona www: http://parnik.com.pl
Profil FaceBook: https://www.facebook.com/pages/Parnik/1393149550936767?sk=timeline

Zdjęcia zaczerpnięto ze stron: isanjay.in, www.discoverhongkong.com, blog.mailtravel.co.uk, www.china-mike.com, www.quickmeme.com, cdn.meme.li, s3-media3.fl.yelpcdn.com, liuzhou.co.uk, imagec.navi.com, www.hyogonet.com, www.groceries-express.com, upload.wikimedia.org, thebondingtool.com.

komentarzy 13

  1. Marta

    Szanowna blogerko buhahahhah za opis !!!!!
    Po pierwsze to nie są dim sumy !!!! Więc już widać że nie wiesz o czym piszesz:)
    Po drugie poparzone podniebienie świadczy o tym, że nie umiesz jeść 🙂 po trzecie Parnik paruje pierożki w koszyczkach a potem przekłada do drugiego, żeby się nikt nie poparzył, talerzyk jest dlatego – ponieważ tego wymaga instytucja zwana Sanepidem. A maku to chyba blogerka się najadła przed przyjściem do baru:))) proszę nie pisać bzdur na temat lokali gastronomicznych ! Marta

    Odpowiedz
    • Anna Dębska

      Zgadzam się w 100%-ch, to nie były dim sumy – to słabej jakości imitacja tych pierożków. Pozostałe uwagi, w tym „ciekawostkę” sanepidowską, ze względu na fakt, iż są pozbawione jakiejkolwiek kultury i rzetelności, pozostawię bez komentarza. Pozdrawiam miłośników smacznych miejsc.

      Odpowiedz
      • Marta

        Zawsze możesz wybrać kebab … Chociaż najlepiej jak nie będziesz chodzić po lokalach i oczerniać ludzi, którzy jednak zadawalają podniebienia innych 🙂
        O czym świadczą zadowolone twarze ich klientów i słowa : dziękuję, było bardzo smaczne. I jak to jest, że tak fatalne jedzenie,a klienci wracają i chwalą ??? Sama słyszałam niejednokrotnie 🙂

        Odpowiedz
        • Marek

          Wiesz, nie będę się wypowiadał na temat Twojego lokalu, bo w nim nie byłem, ale wiedz jedno. 99% ludzi z grzeczności powie Ci, że jedzenie było ok, bo tak na wychowywano, a dodatkowo część ludzi nawet nie wie jakby to danie mogło smakować i nie chcą wyjść na osobę nie znającą danej kuchni.

          Polecam obejrzeć parę odcinków Kitchen Nightmares. Częsty motyw:
          Restaurator: Klienci uwielbiają moją kuchnię
          Ramsay: Jacy klienci? Tu nikogo nie ma…

          Oczywiście mam nadzieję, że w Parniku mimo wszystko jest inaczej, ale i tak w Warszawie jest już z czego wybierać jeśli chodzi o te pierożki, więc decyzję, czy zjeść akurat tam każdy podejmie samodzielnie.

          Odpowiedz
          • Ela

            Chciałam tylko napisać, że mieszkam blisko Parnika i bardzo smakują mi ich pierozki. Nie próbowałam innych potraw (wkrótce to uczynię). ale te pierozki sa tak smaczne i delikatne, że często je kupuję. Jadłam z róznym nadzieniem i jedne smakują mi bardziej inne mniej, ale wszystkie są pyszne 🙂 To nie tylko moje zdanie, ale także mojego męża i dwóch synów. Właśnie wysłałam syna po te pierożki do Parnika i juz nie moge się ich doczekać. Wybrałam mieszankę z nadzieniem z krewetkami i selerem naciowym oraz z indukiem i grzybami mun. POLECAM!!!

  2. Agnieszka

    Przykro mi gdy czytam jak Pani Anna oceniła bar Parnik. Jestem sinologiem, mieszkałam przez rok w Chinach, byłam w Parniku z dwoma rodowitymi Chińczykami i przyjaciółką która również w Chinach spędziła mnóstwo czasu. Chyba nie muszę mówić, że niejednego już pierożka i w niejednym chińskim mieście każde z nas zjadło. Ani ja ani pozostali moi towarzysze nie byliśmy ani zdziwieni, ani oburzeni czy zniesmaczeni, wręcz przeciwnie – byliśmy zachwyceni! Pierożki na prawdę smakowały identycznie jak w Chinach! Za każdym razem kiedy jestem w Parniku aż roi się od klientów i czasem nie da się usiąść w środku, co chyba świadczy o czymś. Kimchi nie smakuje rzeczywiście dokładnie tak jak w Korei , ale nie jest źle! Pierożki w Wontonie też są autentyczne z całą pewnością!
    Jedynym minusem jest czas oczekiwania na pierożki, ale w Chinach czekało się podobnie, może kilka minut krócej.
    Podsumowując – Polecam wszystkim Parnik! Nie zjadłam jeszcze w Warszawie lepszych pierożków.

    Odpowiedz
    • Mariusz

      Witam,

      Pani Anno dziękuję za szczerą opinie tego czegoś. Żałuję że dopiero teraz przeczytałem tę recenzję. Niestety dane mi było jeść w tym chlewie, potwierdzam wszystko w 100%. Ramen z torebki zresztą kucharz to potwierdza, pierogi wypadajacym nadzieniem, najtańszy sos z glutaminianem. OHYDA

      Ps. Pani Marta wypowiadajaca się w tych komentarzach to manageraka tegoż przybytku. Można sprawdzić po numerze IP 🙂

      Odpowiedz
  3. FuCzang

    W chlewie? Jak boniedydy, jakim chlewie? Byłem tam kilkakrotnie i było czysto, ale może przedpiśca miał inne doświadczenia?
    A teraz jeśli chodzi o pierożki… Smak rewelacyjny, przynajmniej moim zdaniem – smakowały tak, jak robione w domu. Pierożki przygotowywane w koszyczkach, dopiero później przekładane na talerzykach do chłodniejszych… Nie jest to wykwintna restauracja, więc mi to kompletnie nie przeszkadzało (przeszkadzałoby np. w Cesarskim Pałacu, bo to inny kaliber). Mogę się zgodzić tylko co do jednego – ciasto jest tak delikatne, że niektóre pierożki mi się przerywały, gdy brałem je pałeczkami… Innych potraw nie próbowałem, więc trudno mi się ustosunkować, ale pierożki smakowały rzeczywiście „po chińsku”.

    Odpowiedz
  4. Gruby73

    A ja się w pełni zgadzam z autorką bloga, z podobnymi daniami zetknąłem się za granicą Europa i nie tylko…też czułem się zdegustowany jakością i smakiem
    i podobnie jak autorka nie mogę odnaleźć smaku mojej ulubionej kuchni…oczywiście to eufemizm bo jako takiej jednej kuchni chińskiej nie ma
    ale w większość miast w Europie o Stanach czy Azji nie wspominam mają pojęcie o gotowaniu u nas lipa pod tym względem
    ps.
    ten bar to naprawdę porażka, mało, niesmacznie ,drogo

    Odpowiedz
  5. Rozalia

    Kolejne zale ‚blogerki’, ktora minuty nie spedzila w kuchni. Uwaga panciu: 1:::Autentyczna kuchnia chinska bedzie autentyczna tylko w Chinach. A to dlatego, ze w innych krajach sa inne warunki atmosferyczne, klimat czy produkty. O ile sosy czy puszki da sie sprowadzic, reszta produktow bedzie zakupiona regionalnie, chyba ze kogos stac na np. pak choy za 11zl sztuka. (Carrefour) 2:::Chiny sa olbrzymim krajem, to co jest norma w HK nie musi byc normalne w Guangzhou itp. Tez mam Google, a w nim pelno zdjec dim sumow podanych na (o zgrozo!) talerzyku i to w Chinach. 3:::Polakow, ktorym smakuja autenycznie podane dania chinskie jest moze z 5%. Przeszkadzaja im kosci (ktore kazdy Chinczyk wypluje obok talerza) i musza dostac piers zamiast udka, dania sa za ostre albo warzywa za twarde itd. Polecam dzien probny w jakimkolwiek ‚chinczyku’, nagle okaze sie ze Polacy chcacy autentycznosci to margines. 4:::Polecam lepienie pierozkow w domu, bo to dosc latwe, oczywiacie z produktow sprowadzonych z Chin, bo inaczej beda nieautentyczne.

    Odpowiedz
  6. Marek

    Nie wiem jak blogerka, ale ja chwilę w kuchni spędziłem. 1) Pak choy nie kosztuje 11zł, tylko 4-6zł w zależności od tego gdzie go kupisz.
    2) Oczywiście, że są, nikt temu nie przeczy. Nie powiesz mi jednak, że to co jest na fotkach z tej knajpy to coś co znajdziesz w jakiejkolwiek szanującej się restauracji, czy to w Polsce, czy Chinach.
    3) jak nie umiesz przygotować udka tak, żeby nie było w nim kości, to zajmij się czymś innym niż gotowaniem. Jakoś praktycznie każda wietnamska buda doskonale sobie z tym radzi, a ludzie chętniej jędzą to mięso od zwykłej nudnej piersi. Reprezentujesz rak, który toczy polskie gastro: „Polak to typowy Janusz, co się gówno zna, gówno jadł i można mu gówno sprzedać”, pizze też będziesz zalewał ketchupem bo Polak tak lubi? To nie otwieraj budy z pierożkami, tylko Biesiadowo.

    Odpowiedz
  7. Ewa

    Dziś miałam okazję (bo nie przyjemność) jeść w Parniku na Zamienieckiej. Brak mi słów, a zdarzało mi się w życiu źle trafić. To najobrzydliwsze jedzenie, jakie miałam w ustach. Do chińskiego nawet nie jest podobne – zupa ostro kwaśna (słony dramat o smaku Maggi, wonton- kostka rosołowa wołowa ze szczypiorem, pierożki-porażki (spróbowaliśmy 4 smaków). Lżejsi o 47 złotych wiemy jedno -nigdy więcej!

    Odpowiedz

Powiedz nam co sądzisz o tym artykule: