Blog Kulinarny GdzieZjesc.info - Porozmawiajmy o jedzeniu - Gotowanie - Podróże kulinarne

Mąka i woda poza porą lunchową, czyli jak stracić wyróżnienie w parę chwil..

Ocena:

IMG_20140324_162128O Restauracji Mąka i Woda znajdującej się w Centrum Warszawy
pisaliśmy niedawno ze sporym zadowoleniem.

Okazuje się, że o ile lokal sprawdził się pod kątem stosunku jakości
do ceny w porze lunchowej, tak parę dni później, w godzinach popołudniowych, poniósł bezdyskusyjną porażkę w całości.

Nie chcąc rozpisywać się zbyt długo, ale przekazać, co wydarzyło się
w Mące i Wodzie, pozwolę sobie napisać to w formie
wyszczególnionych punktów.

Otóż..

– obsługa na samym początku zapomniała o naszej obecności, dopiero dopomnienie się
o menu po ponad kwadransie, przybliżyło nas do złożenia zamówienia,

– we włoskiej z założenia restauracji okazało się, że dania z makaronami łączą się niezbicie,
to znaczy, że nie wolno wybrać sobie ulubionego makaronu i skosztować go z sosem zaaranżowanym przez szefa kuchni, a trzeba z tym, który jest w karcie (przerażające jest takie zachowanie, bo ZAWSZE budzi podejrzenie, że danie jest gotowe i tylko odgrzewane w całości,
a nie daj Boże mrożone..),

– czas oczekiwania, mimo prośby, należy do długich (i ma się nijak do słów kelnerki,
że „pizzę w naszym lokalu wypieka się w półtorej minuty”),

– swąd rozchodzący się chwilę później po złożeniu zamówienia po całej restauracji jest mocno zastanawiający, powtarza się drugi raz już później, gdy wiemy już, co się wydarzyło..

Co trafia na stolik?

– w pierwszej kolejności zamiast przystawki dostajemy makaron – zamówiliśmy
Gargati di grano Saraceno, czyli własnej roboty makaron gryczany z ogonami wołowymi, marchwią, czosnkiem niedźwiedzim, czerwonym winem i 4-letnim parmezanem. Zapach jest mocno zaskakujący, a w połączeniu z wyglądem ma pierwszy odruch to urwanie kawałka pizzy, która zdążyła dotrzeć również przed przystawką i zeskrobanie resztek sosu z makaronu rogiem ciasta. Okazuje się, że w wykwintnej włoskiej restauracji, która ceni sobie podobno jakość, dostajemy coś co jest zlewką resztek z bitek wołowych, przypominający to, co zostaje nie raz
w śląskim garze po zjedzeniu obiadu z mięsem, z którego słynie tamten region. Smak jest identyczny. Praktycznie nie idzie doszukać się ani ogonów wołowych (a przecież nie są nawet
w cenie polędwicy, by na nich szczędzić!), ani tego 4-letniego parmezanu, którego ktoś sypnął z taką oszczędnością, jakby wegetarianinowi dawać mięso do spróbowania. Smak całego dania spokojnie można uznać za porażkę. Jego prezentację również. W całości cena okazuje się skrajnie przesadzona do tego, co miało dotrzeć na talerzu,

– pizza Diavola, z dodatkiem wędzonej mozzarelli di bufala, pikantnego salami, bazylii,
chilli i parmezanu, jest bardzo niepoprawna. Przede wszystkim nie da się jej zjeść rękoma (a dla przypomnienia zapytam, jak jedzą ją Włosi), bo sos rozmoczył ciasto. Jego smak jest zbyt słodki, a pomidorki, choć restauracja zarzeka się, że używa produktów sprowadzanych z Włoch, niczym nie przypominają w smaku tych, które kojarzymy z rejonem Morza Śródziemnego.
Raczej przypominają te z puszek dostępne w każdym sklepie w Polsce, a więc może i są włoskie, ale jakościowo zdecydowanie nie dobre. Salami na pizzy jest smaczne, podobnie, jak mozzarella (faktycznie di bufala, ale nikt z nas nie dałby sobie uciąć ręki, że stałą obok wędzonej).
Kucharz musiał mieć tego dnia poczucie humoru, bo zamiast po upieczeniu dodać bazylię, zrobił to przed włożeniem do pieca i listki zwyczajnie się wysuszyły, tracąc na smaku i uroku,

– a gdy już mowa o poczuciu humoru kucharza, to w trakcie jedzenia dań głównych trafia foccacia doprawiona tak, że ma się nijak do włoskiego podpłomyka, bo przesadnie ocieka oliwą,
a kelnerka, jakby tego było mało dodaje z uśmiechem, że „kucharzowi poprzednia się przypaliła”. No to już wiemy skąd ten swąd. Sami zaczynamy się uśmiechać, gdy czujemy go kolejny raz kilka minut później. Dobry humor widać w tej restauracji to podstawa.
Bo o jakości raczej nie ma mowy.

– na kelnerkę doczekać się w ogóle graniczy z cudem, więc sami kolejny raz,
zamiast być zapytanym o chęć skosztowania przed wyjściem deseru, czy wypicia
aromatycznego espresso, dopraszamy się o rachunek.

I tak Restauracja Mąka i woda, która jednego dnia zdała egzamin,
drugiego – zawaliła go po całości. Czego uczy to gości?

Wymagania najwyższej jakości za każdym razem, gdy składa się zamówienie.
I przerażającej ostrożności, by jednego dnia nie być zachwycony, a drugiego szybko
uciekać z lokalu ze wstydem, że kogoś się tam zaprosiło.

Mąka i Woda za tą wizytę dostaje 1 gwiazdkę. Co uśrednia ją do 3, w zestawieniu z poprzednią. Tak więc lokal trafia na półkę przeciętnych z szansą na ponowne wyróżnienie.
Pytanie tylko, czy zrażeni kolejny raz zdecydujemy się tam wybrać, czy raczej
poszukamy nowego lokalu na próbę. Tak to jest, jak się nie dba o klientów..

Ps. 1. Czy w dobrej restauracji chcecie, by doliczano za obsługę grupy?
Tu informacja na ten temat aż krzyczy.

Ps. 2. Czy oliwa, czy sos pomidorowy muszą być dodatkowo płatne,
skoro to coś w rodzaju symboli włoskiej restauracji?

Pewnie dlatego po tej wizycie Restauracja Mąka i Woda trafia
(przynajmniej na jakiś czas) do lokali „Nie polecane”..

IMG_20140324_163540Restauracja Mąka i Woda
ul. Chmielna 13a,
00-121 Warszawa

Adres Facebook:
https://www.facebook.com/MakaiWoda

komentarzy 8

  1. Michal

    Opis świadczy o tym jak autor ma małe pojęcie o włoskim jedzeniu i o jedzeniu w ogóle.
    Po pierwsze, jakim to trzeba być gamoniem, żeby przez 15 minut siedzieć i czekać na kartę, jest to tak śmieszne jak bardzo nieprawdziwe. Obsługa w tej restauracji działa bardzo szybko i sprawnie i na menu nie trzeba czekać bo hostessa prowadząca do stolika ma je już w ręku.
    Po drugie, czucie zapachu spalonej focaccia to kolejne kłamstwo, piec ma swój komin i filtr wodny, który pracuje tak wydajnie że nie czuć nawet zapachu wypiekanej pizzy, co moim zdaniem jest minusem włoskiej pizzerii.
    Po trzecie, jak się idzie do dobrej restauracji, gdzie szef wymyśla danie, sprawdza je i uczy kucharzy przygotowania i wydawki to nie po żeby goście przychodzili i zamawiali makaron z keczupem czy pizze z ananasem. Ponadto wiem, że w tej restauracji zawsze można pogadać z szefem (jeśli tylko jest obecny) i dostać makaron, czy inne produkty do spróbowania.
    Sugerowanie, że restauracja ta wydaje produkty mrożone jest tylko kolejnym dowodem na to, jak słabe podniebienie ma autor.
    Jeśli autor chciałby dowiedzieć się dlaczego wysokiej klasy oliwa, świeżo wyciskana z oliwek przywożona prosto z Włoch kosztuje symboliczną złotówkę to wystarczyło zapytać o to kogokolwiek z obsługi i dowiedzieć się, że chodzi o jej sanowanie i niemarnowanie, jak to jest w przypadku, gdy stoi ona dostępna na stołach. Zastanawia mnie, czy ta symboliczna złotówka pokrywa choćby koszt jej transportu.
    Idąc tym śladem, dlaczego autor nie napisał, że woda w restauracji podawana jest gratis i to zarówno niegazowana jak i gazowana w ilości jakiej tylko klient sobie zażyczy. Dlaczego nie ma tu zdania o wszystkich cenach? O tym, że ceny są normalne, że zawsze jest jakieś dobre wino w bardzo promocyjnej cenie (często cena butelki jest taka sama jak w sklepie) czy że kawa kosztuje 5zł a nie od 10 do 25 jak w wylansowanych kawiarniach niczym im nie ustępując a nawet przewyższając.
    Nie wiem czy wpis jest spowodowany nieuczciwą konkurencją czy może tym, że autor nie dostał posiłku gratis.
    Wiem jedno, takiego steku kłamstw dawno nie czytałem i mam nadzieję, że długo nie przeczytam.
    Ciekawe jest to, że mimo tego iż, restauracja jest „słaba” jak pisze autor, codziennie ustawia się pod nią kolejka klientów czekających na stolik i wiele osób wychodzi zadowolone.

    Stek bzdur Panie autorze.
    Wstyd!

    Odpowiedz
  2. Marghe

    Autorka nie autor.
    Wstyd Pani Autor bo to pisała kobieta.
    Kobieta, która niewiele wie o pizzy, szczególnie tej neapolitańskiej. Radzę poczytać i zdobyć choć minimum wiedzy teoretycznej bo z praktyczną widzę słabo.
    Mąka i woda to chyba jedyna pizzeria proponująca tak dopracowaną pizze. Krytykować oczywiście zawsze można a nawet trzeba ale żeby krytykować to wypada mieć minimum pojęcia.
    Ja krytykuje autorkę za to, że wypowiada się na temat, o którym nie ma pojęcia.

    Co do reszty, nie wnikam ale rzeczywiście artykuł nasączony jest przesadną negatywnością.
    M

    Odpowiedz
  3. Ania

    Panie Michale, jestem nad wyraz spokojna o tą opinię – na szczęście w restauracji Mąka i Woda nie byłam sama, zatem nie tylko ja czekałam 15 minut na przyniesienie karty, nie tylko ja nie otrzymałam wody gratis, o której Pan pisze, nie tylko ja zostałam poinformowana przez kelnerkę o spalonej focacci i w związku z tym faktem opóźnienia jej podania i nie tylko ja kosztowałam dań w tym miejscu. Uff.. co za ulga, bo przy tak silnym naskoczeniu i zwyzywaniu od gamoni i gigantycznej niewiedzy, poczułabym się co najmniej tak, jakby ktoś próbował mi wmówić, że mnie tam w ogóle nie było. I jeszcze jedno uff.. dobrze, że wzięłam potwierdzenie płatności za posiłek w tym miejscu, bo na szczęście nie jadam za darmo w restauracjach i nie wyobrażam sobie, dlaczego miałabym czegoś takiego, jako gość oczekiwać. Udanego dnia Panu życzę. I więcej otwartości na opinie innych. Nawet jeśli nie zawsze są jak Pana oczekiwania – pochlebne.

    Odpowiedz
  4. Michal

    Pani Anno,
    Polecam czytać ze zrozumieniem.
    Nie napisałem, że tam Pani nie było, ani, że opinia nie spełnia moich oczekiwań bo nie jest pochlebna.
    Napisałem, że pisze Pani bzdury co wynika z braku wiedzy podstawowej w temacie, na który pozwoliła sobie Pani napisać „artykuł”.
    Ja Pani życzę otwartości na świat i uzupełnienia braków w podstawowej wiedzy.

    Wesołych świąt!

    Odpowiedz
  5. Marek

    Panie Michale, zamiast napinać się w internecie na recenzje niezależnych autorów, proponowałbym popracować nad wyrównaniem jakości obsługi. Czytam od dłuższego czasu tego bloga i pierwszy raz zdarza się by w tak krótkim czasie jeden lokal dostał tak skrajne opinie. Ja osobiście w MiW byłem raz, było ok, bo i jadłem tylko lunch. Natomiast podejście, że we włoskiej restauracji szef kuchni jest święty i nie omylny to jakaś bzdura. Chce mi Pan powiedzieć, że jakbym chciał zjeść inny makaron z karty z innym sosem również z karty, to „się nie da”? Bez żartów. Kolejek niestety też nie widziałem, ale może pora nie ta… Za to widzę, że opinie z Fb są jak najbardziej prawdziwe. Także życzę obu Państwu mniej zadęcia, a więcej uczciwej i co najważniejszej, powtarzalnej pracy.

    Marek.

    Odpowiedz
  6. Pizza Fan

    Dopiero dziś trafiłem na ten artykuł. Fajnie napisane, achy i ochy to każdy lubi, niestety z krytyką nie umiemy już sobie radzić, ciężko przełknąć gorzką pigułkę co??? Osobiście „uwielbiam” lansowane lokale z mega PRem… a to u was jest na najwyższym poziomie. Kiedyś się wybierałem tam nawet, niestety po obejrzeniu zdjęcia na FB ich Calzone powiedziałem NIE… Mega porażka, jeżeli ktoś się chwali takim Calzone to ja tam na pewno nie zjem i tyle w temacie. Fotki autorki mnie utwierdziły…..po podaniu tego makaronu ja bym wyszedł, gratuluje opanowania 🙂 pozdrawiam, będę czytał częściej.

    Odpowiedz
  7. Łukasz Berezowski

    Rezerwacja stolika z 4-dniowym wyprzedzeniem dla sześciorga osób (z poniedziałku na piątek), w dniu rezerwacji kontakt zwrotny z lokalu „Mąka i woda” o godz. 16:17 w celu potwierdzenia rezerwacji. O godz. 21, czyli na którą faktycznie rezerwacja została dokonana, rezerwacji stolika brak. Na pytanie skierowane do kelnerki o przyczynę, odpowiedź: „jakaś osoba zadzwoniła i odwołała Pana rezerwację”. Na pytanie kim była ta osoba (jakim nazwiskiem się przedstawiła) i czy jej tożsamość potwierdzono poprzez połączenie zwrotne z numerem, na który została przyjęta rezerwacja, odpowiedź: „nie wiadomo” (a w końcu przy dokonywaniu rezerwacji podaje się nazwisko i numer telefonu, na który pracownicy tego konkretnego lokalu mają w zwyczaju oddzwaniać). Na pytanie czy gdyby analogicznie do lokalu zadzwoniła „osoba, która nakazałaby pani kelnerce popełnić samobójstwo”, zostałaby uznana za równie wiarygodną jak ta, która odwołała moją rezerwację: śmiech i niezrozumienie. Po chwili rozmowa z przełożoną pani kelnerki w tym samym przedmiocie. W dalszym ciągu „rezerwacja odwołana” i to samo jałowe wytłumaczenie. Na pytanie, czy gdyby rezerwacji stolika dokonał Pan Prezydent Rzeczypospolitej i ktoś tuż przed jego wizytą zadzwonił i przedstawiając się „Duda” tę rezerwację odwołał, to czy też Pan Prezydent i jego goście oczekiwaliby na zewnątrz: brak odpowiedzi. Na żądanie wezwania policji w celu złożenia zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 190a §2 KK (podszywanie się pod inną osobę) w związku z art. 286 KK (oszustwo): przerażenie w oczach i odmowa wezwania. Po zapowiedzi wezwania policji do lokalu w celu wyjaśnienia, czy nie doszło do przestępstwa z ww. artykułów ze strony osób pracujących w lokalu, odpowiedź: „ale o co panu chodzi?”, następnie po chwili: „no dobrze, to będziemy się starali znaleźć dla Państwa jakiś stolik”. Całe zdarzenie trwało blisko kwadrans, stolik się nie znalazł. Wniosek: OMIJAĆ TEN PRZYBYTEK Z DALEKA!

    Odpowiedz

Powiedz nam co sądzisz o tym artykule: