Blog Kulinarny GdzieZjesc.info - Porozmawiajmy o jedzeniu - Gotowanie - Podróże kulinarne

3 x TAK w Krakowie, czyli czego oczekuje zwykły turysta.

O krakowskich restauracjach możemy przeczytać tysiące komentarzy i opinii – zarówno tych polecających dane miejsce, jak i w całości odradzających spędzanie czasu w wielu z nich. Fakt, iż mamy do czynienia z tak bardzo turystycznym i często odwiedzanym miejscem w tym rejonie kraju, powoduje, że restauracji jest ogrom, a przeciętny turysta musi w pierwszej kolejności znaleźć sposób na przebrnięcie gąszczu informacji na ich temat. Z faktu, iż popularność i wygoda internetu zdominowały sposób poszukiwania informacji nie tylko o restauracjach, ale również o wielu usługach na całym świecie, większość z nich, zwłaszcza, gdy nie mają osób polecających restauracje w danym miejscowości, decyduje się na korzystanie z informacji pojawiających się w portalach internetowych. Dla restauratorów to pierwszy sygnał – na tle tak wielu miejsc walczących o gościa muszą się w jakiś sposób wyróżnić. Jednym z wielu sposobów, które – jak widać po latach, sprawdza się bardzo dobrze, jest przygotowywanie ciekawych ofert na każdy dzień.

Cieszy mnie, że restauratorzy coraz aktywniej dbają o swoich gości, coraz częściej przygotowują menu oparte na sezonowych produktach oraz nawiązują do tego, co aktualnie jest modne, ciekawe, warte polecenia. Dział Wydarzenia, dla turysty, to doskonały sposób na przesianie pierwszej tury restauracji – wybierze te, które proponują coś ciekawego na dany wieczór – promocję na drinki, tematyczne menu, może koncert, muzykę na żywo. Bardzo rzadko zdecyduje się na kogoś, kto wydaje się w desperacki sposób zapraszać go do restauracji zaczepiając na ulicy. To trochę, jak ze słynnym powiedzeniem – im bardziej jaskrawa reklama, tym bardziej zdesperowana firma (np. restauracja). Łapanka przechodnia bardzo często zraża, a nie zachęca do odwiedzenia danego miejsca, szczególnie, że wielu turystów jest już przygotowanych do odwiedzenia konkretnych miejsc zanim dotrą do danej miejscowości.

Czego, oprócz ciekawostki zachęcającej do wizyty, może oczekiwać turysta odwiedzający Kraków?

Dobrze byłoby, by restauratorzy zrozumieli, że odpowiedz na to pytanie jest bardzo prosta – luźnego klimatu, dobrej kuchni z polskim akcentem, fajnej jakości dań oraz braku zaskoczenia na rachunku, który mają zapłacić, zatem racjonalnie dobranych cen do oferty. Okazuje się, że w tak wielkiej miejscowości, nie zawsze właściciele i zarządzający lokalami gastronomicznymi, rozumieją ten prosty przekaz. Wielu wciąż wydaje się tkwić w idei, że klient zapłaci wysoki rachunek i nie będzie wymagał od nich niczego. To poważny błąd, bo na szczęście na rynku gastronomicznym zaczyna się zmieniać między innymi to, że wielu właścicieli lokali zmienia swój sposób myślenia i stawia na prawdziwą, rzetelną walkę o klienta. Zatem Ci, którzy pozostają przy przekonaniu, że wystarczy mieć lokal, a klient sam się znajdzie, przegrywają w tym biznesie.

Spacer po krakowskim Rynku, późnym popołudniem, gdy za oknem jest już ciemno, zaskakuje – wiele lokali zlewa się w jedność, ale nie taką na plus, tylko raczej przerażającą. Nieciekawe menu wystawione przed wejścia do restauracji, pustki w miejscach, które przerażają surowością i brakiem pomysłu na atmosferę, wysokie ceny, nietrafione pomysły na kuchnię i znudzona załoga widziana zza szyby – to znaki dla każdego turysty, by omijać te miejsca, a jest ich niestety w Krakowie wiele. Są też miejsca z kilkoma turystami, którzy widać wybrali mniejsze zło – w miarę estetyczne miejsce, proste nieciekawe menu, ceny odrobinę wyższe niż oczekiwaliby. Widać wtedy, że niska temperatura zmusiła ich do ostatecznego wyboru. Wtedy trudno mówić o zachwycie wizyty w restauracji, a kelnerka, która ze smutkiem na twarzy usilnie próbuje udawać, że zna się na winach, bo pani Gessler nakrzyczała w kilku odcinkach na kelnerów i w uproszczony sposób pokazała, że najważniejszym jest dawać do powąchania gościom korek, ostatecznie raczej przeraża, niż zachęca do przeciągnięcia wizyty do późnego drinka. I to wszystko widać za szybami podczas spaceru po Starym Mieście w Krakowie. Na szczęście są jeszcze miejsca, które – może nie zawsze będą spełniać standardy gwiazdek Michelin, ale będą odpowiedzią na wspomniane potrzeby klientów. Jakie to miejsca?

Na przykład.. tłoczny i gwarny bar na Placu Szczepańskim BaniaLuka, w którym można szybko przekąsić śledzika, napić się piwa, czy polskiej wódki i pobiec dalej zwiedzać Kraków. Oczywiście, że trudno to miejsce uznać za godne polecenia w stylu dobrej restauracji, ale prawda jest taka, że właśnie ono spełnia potrzeby szybkiej przekąski, niewielkiej porcji alkoholu w rozsądnej cenie. Drodzy restauratorzy – piwo nie musi kosztować 18 zł! Wiem, że wielu z Was wciąż uważa, że podwyższenie ceny alkoholu gwarantuje „lepszego” klienta, ale to złudne, bo czas zrozumieć, że ktoś, kto ma ochotę na piwo, to Wasz zwykły klient, który wcale nie jest tym awanturującym się, a do tego piwa chętnie zamówi coś więcej, czyli w praktyce da Wam zwyczajnie zarobić! Turysta w Krakowie jest na TAK dla miejsc z ideą BaniaLuki!


Innym miejscem jest, otwarty 24 godziny na dobę lokal o nazwie Zapiecek na ulicy Sławkowskiej, serwujący proste polskie dania i specjalizujący się w pierogach różnego rodzaju. Pierogi z mięsem jelenia, kaszą gryczaną i wątróbką, z łososiem, klasyczne z mięsem, ruskie, w wersjach na słodko. Do tego aromatyczny rozgrzewający czerwony barszcz, smaczne ogórki kiszone, a na deser domowej roboty ciasto marchewkowe w porcji tak dużej, że z pewnością każdy wyjdzie uśmiechy po takiej porcji słodkości w dobrej cenie! I nagle w tym miejscu chce się spokojnie spędzać czas, odpoczywać po długim spacerze, próbować nowych, ciekawych smaków polskich specjałów wykorzystując nawet najprostszą rzecz dla restauratora, a najlepszą dla klienta – możliwość zamówienia połowy porcji. To naprawdę cieszy, jeśli dla przyjmującego zamówienie nic nie stanowi problemu, a gość może dzięki takim propozycjom kosztować więcej nowych, ciekawych rzeczy. Zaskakujące, że dla tak niewielu restauratorów jest to zrozumiałe. I właśnie w tym małym barze widzimy zarówno studentów, turystów, jak i osoby starsze, które nie chcą gotować w domu. Uśmiechają się, rozmawiają, jedzą smaczne posiłki i wiedzą, że do tego miejsca chętnie wrócą. Po raz kolejny idea domowej atmosfery powoduje, że jesteśmy na TAK!

Można by powiedzieć – nie zawsze bar, czy miejsce szybkiej przekąski będzie spełniać wymogi turysty. Pojawiają się więc miejsca o innym standardzie – bardziej wieczorowe, eleganckie, ale wciąż będące odpowiedzią na potrzeby gości – ze smacznym jedzeniem i miłą atmosferą. Do takich miejsc w Krakowie należy z pewnością Restauracja Luigi 1930 na ulicy Karmelickiej w Krakowie. Tu, choć może odrobinę brakuje klasycznych małych stolików, więc miejsc jest mało, dwa poziomy dają gościom możliwość wyboru – część „dzienna” (którą jeszcze można byłoby bardziej zaaranżować jako restauracyjną rezygnując z tak dużej ilości barowych rozwiązań na rzecz wspomnianych stolików) oraz „nocna”, bardziej klubowa, wykończona w czerni – obie można porównać do potrzeb kobiety i mężczyzny, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie, powodują, że wieczór w Luigi zapowiada się idealnie. I tak jest, bo drink long island jest przygotowany bardzo poprawnie (i o dziwo ktoś nie żałuje alkoholu do niego, jak w wielu innych miejscach), a pizza zaskakuje jakością dodatków i przepysznym smakiem. I nagle tu, na wygodnych kanapach, chce się siedzieć dłużej, rozmawiać, jeść, pić i uśmiechać się! Zatem po raz kolejny idea potrzeb turysty zostaje spełniona, a lokal i pomysł na ofertę w nim, trafia do grupy na TAK!


Reasumując – otwierając nowy lokal, czy prowadząc od lat restaurację w Krakowie.. a praktycznie w całym kraju, a wręcz na świecie, warto czasem samemu wyjść na zewnątrz i posłuchać, sprawdzić, jakie są potrzeby gości. Turyści (a także mieszkańcy danych miast, którzy dla wielu restauratorów nie stanowią grupy docelowej zupełnie błędnie!), mają proste potrzeby, które – jak widać po powyższych przykładach, można spełnić w prosty sposób. Bo każdy z nas chce spędzić poranek w miłej kawiarni z pysznym śniadaniem, zjeść niedrogi lunch, odpocząć przy pysznym obiedzie i rozkoszować się niespieszną kolacją przy dobrym drinku. I choć w każdym z tych lokali można byłoby się doszukać wad, warto od nich uczyć się tego, że należą do grupy miejsc, o których każdy gość mówi – tu chętnie wrócę drugi raz. A to przecież właśnie o to chodzi Wam, właścicielom restauracji!

Adresy odwiedzonych restauracji:

BaniaLuka
Plac Szczepański 6,
31-011 Kraków

Zapiecek
Sławkowska 32,
31-015 Kraków

Restauracja Luigi 1930
Karmelicka 43A,
31-128 Kraków

1 komentarz

  1. michalek

    Banialuka to chamstwo. Szczegolnie psychopatyczny ochroniarz ktory najnormalniej w swiecie leje po pysku bez powodu. Odradzam wszystkim te patologie.

    Odpowiedz

Powiedz nam co sądzisz o tym artykule: